Rok temu uszyłam sobie lambrekin na okno. Jest piękny, ale musicie mi wierzyć na słowo ;). Bardzo ciężko było mi zrobić mu dobre zdjęcie. A piękny nie dlatego, że taki mi wyszedł ;), ale dlatego, że lniany i z koronką, której kupiłam ostatnie 1,5 metra.
Koronka jest wstawiona w materiał, a nie naszyta, więc pięknie prześwituje i przepuszcza światło.
Len też jest inny, tzn. delikatny i zwiewny. Mam jeszcze kawałek akurat na poszewki z falbankami ;).
I chciałam pokazać kto na nas czeka ;).
Kaczuszka miniaturka z trzema kaczątkami :))). To z tyłu może nie widać na pierwszy rzut oka, ale jest większe. P. podłożył jajko od biegusa indyjskiego :). Już niedługo dziecko przerośnie mamę :)) (u mnie z resztą też tak pewnie będzie ).
Kaczuszka to kaczka miniaturowa, w nietypowym jak na nie kolorze beżowo-błękitnym, zazwyczaj w hodowli ludzie mają białe. Uwielbiam je :)
I...
Maluch już troszkę podrósł. Rodzice to króliczki oswojone, zupełnie się nie boją, małego też chcemy przyzwyczajać.
"Podrośnięty" :).
A tutaj z koguciorem, żeby pokazać skalę wielkości ;). Króliki to prawdziwe miniaturki, nie takie, które są miniaturkami w sklepie a później rosną z nich króle większe od kota ;).
Miłego dzionka Wam życzę :))).
Monday, 27 May 2013
Sunday, 26 May 2013
Powroty do przeszłości i takie tam ;)
Taki mały powrót do wiosny ;) Chciałam pokazać Wam poszewki na poduszki z materiałów, które kiedyś tutaj wrzuciłam. Na początek uszyłam kilka w granatach i szarościach - na tyle starczyło mi czasu :).
(kolekcja "Portobello" zaprojektowana przez Alice Kennedy dla Timeless Treasures)
Bardzo lubię tą kolekcję. Podoba mi się, że wzory można łączyć razem lub z materiałami w jednym kolorze. I o ile nie przepadam za musztardowym, tak w tym przypadku myślę, że będzie wyglądał rewelacyjnie :). A co najlepsze mam w składziku materiał w odcieniu idealnie pasującym do reszty :).
(kolekcja "Serenata" Samanthy Walker dla Riley Blake Designs)
Powiem Wam, że nigdy nie przepadałam za granatem, nie wiem dlaczego. Może też tak macie, że w niektórych kolorach (na sobie, lub w otoczeniu) czujecie się nie za dobrze? Ja tak mam :).
Ktoś kiedyś podzielił typy urody wg. pór roku :) (to tak w dużym uproszczeniu). Dwóch niezależnych stylistów ;) uznało, że jestem "wiosną". I faktycznie, kiedy zaczęłam zwracać uwagę na inne kolory niż beże, czy biele okazało się, że bardzo dobrze czuję się w limetkowym, koralowym, brzoskwiniowym - typowo wiosennych kolorach. Na pewno dostałabym migreny, gdybym miała nosić kolory "jesieni", czyli rude, butelkowe zielenie, brązy. Ugh :).
Ale wracając do granatu, od pewnego czasu bardzo lubię granat w deokoracji wnętrz. Wygląda świetnie w połączeniu z białym (żadnej Amerylki tutaj nie odkryłam ;) ), ale co mi się szczególnie podoba, to jak ładnie podkreśla naturalny kolor drzewa.
I tak zbieram od jakiegoś czasu dodatki z granatem - zupełnie przypadkiem, po prostu wybieram się do ulubionego sklepu, złapię co mi wpadnie w ręce i w pewnym momencie zauważyłam, że już mam ich trochę :).
Takie tekstylia do kuchni kupiłam jakiś rok temu:
Miseczki, wprawdzie nie z granatem, ale odcienie niebieskiego. Jeśli dobrze pamiętam, to mam do nich pojemnik z przykrywką :)
To naczynie już tu kiedyś było przy okazji postu nt. lnu
Właściwie to mam dwa do kompletu, druga miseczka jest mniejsza, kwadratowa.
Piętrowa patera, której jeszcze nie pokazałam :D (nie miałam lepszej fotki, a paterę wypożyczyłam mamie na imieniny w ogrodzie, stąd to zdjęcie :)) )
Sernik robiłam z tego przepisu, polecam, bo jest przepyszny :) Kwestia Smaku - Sernik idealny. Mój troszkę zmieniłam, dałam na spód herbatniki a górę posypałam prażonymi migdałami. Przypiekł się za bardzo, ale to wina piekarnika - serio - a raczej brak mozliwości ustawienia konkretnej temperatury, więc piękę na oko ;).
To tyle jeśli chodzi o granat. Widziałam już piękny materiał, marynistyczny, mam nadzieję, że nie wykupią i granaty jeszcze się tutaj na pewno pojawią :).
Wiosna była piękna. Przez chwilę :).
A dzisiaj przez to zimno mój dzień wygląda tak:
Powroty do przeszłości, czyli wygrzebałam stare magazyny, mam herbatę (miałam ;)) i wracam zaraz do czytania :).
Taki przydługi post jak na mnie :). I jeśli ktoś przetrwał do końca, to jest bohaterem :).
I właściwie najważniejsze zostawiłam na koniec. Wszytkim Mamom, Mamusiom, Mamuniom z okazji naszego Święta, z całego serduszka wszystkiego co najlepsze :)
(źródła niestety nie znam)
(żródło: Etsy)
Sunday, 19 May 2013
Kiedy życie bierze górę nad szyciem ;)
Cisza u mnie aż brzęczy ;) a to dlatego, że już od paru tygodni się
sprzeprowadzam. Tzn. w teorii, bo praktyka wygląda tak, że
przeprowadziliśmy wszystkie pudła, a ja z córcią zostałyśmy jeszcze u
dziadków :). Sypilani brakuje jeszcze sufitu, ot taki drobny szczególik
;).
Została też maszyna, ale co z tego, kiedy mam tylko jeden kawałek białej bawełny (właściwie to okazała się ecru ;)) i trochę koronek, które przyczaiły się w ogromnym słoju i czekają z nami. Aż mnie korci, żeby zrobić klik klik i kupić kawałek lnu albo innej słodkości :)
Czas spędzamy więc głównie na powietrzu (o ile akurat nie chorujemy, dzisiaj zaczęłyśmy dzień od 39C).
Wśród zwierzątek :). Miałyśmy to szczęście być przy narodzinach kurczaczków, które Kalinka troskliwie okrywała kawałkiem szmatki :). I gołąbka, ale gołąbkiem zajęli się rodzice :).
Miałam dylemat - wrzucić najpierw jajka, czy kurki? ;)
Została też maszyna, ale co z tego, kiedy mam tylko jeden kawałek białej bawełny (właściwie to okazała się ecru ;)) i trochę koronek, które przyczaiły się w ogromnym słoju i czekają z nami. Aż mnie korci, żeby zrobić klik klik i kupić kawałek lnu albo innej słodkości :)
Czas spędzamy więc głównie na powietrzu (o ile akurat nie chorujemy, dzisiaj zaczęłyśmy dzień od 39C).
Wśród zwierzątek :). Miałyśmy to szczęście być przy narodzinach kurczaczków, które Kalinka troskliwie okrywała kawałkiem szmatki :). I gołąbka, ale gołąbkiem zajęli się rodzice :).
Miałam dylemat - wrzucić najpierw jajka, czy kurki? ;)
Czekam teraz na to, aż beton dojrzeje, żeby można było położyć na niego panele, sypialnia dostanie sufit w prezencie i jedziemy :). Myślę, że będzie mnie dużo mniej z szyciem przez jakiś czas, tzn. szyć będę, ale raczej głównie dla nas, jeśli będę mieć coś fajnego, to pokażę :).
Mam trochę planów na szycie później (namierzyłam już ładne tkaniny :)), otworzenie sklepu na DaWanda i... kurs ceramiki :). Nie ukrywam, to ostatnie cieszy mnie najbardziej :).
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam słonecznej niedzieli :)
Friday, 26 April 2013
Z pozdrowieniami dla Moni P. z Project8 ;)
Będzie nudno i to samo na każdym zdjęciu, ale jak nie kochać takich kolorów, no jak? ;)
Ręczniki - czerwony PIP Studio, biały - Babette; koszyk - TK Maxx :D
Będzie nudno i to samo na każdym zdjęciu, ale jak nie kochać takich kolorów, no jak? ;)
Ręczniki - czerwony PIP Studio, biały - Babette; koszyk - TK Maxx :D
Wednesday, 24 April 2013
No i jest! :)
I to wcale nie troszeczkę, ociupinkę, nieśmiało... Ale z całym przepychem zieloności :). Jak ja koooocham wiosnę! :)
A że wiosna to i kwiecie i kolor, to jeszcze i tutaj wrzucę moje kolorowe zdobycze :)
Tkanina już była, ale jaskier nie ;). "Uratowałam" kilka w Biedronce, całkiem ładnie odżyły. Później w kwiaciarni zobaczyłam takie piękne i też wzięłam kilka sztuk :). Mam nadzieję, że uda mi się je przezimować i w przyszłym roku zakwitną.
Tą paterę kupiłam siostrze. Materiał to kolejna zdobycz :). Mam takich kilka - wiekowy, mięsisty, porządny drukowany polski len. Takich już się nie kupi. Cieszę się, że wróciła moda na vintage i rzeczom z duszą ktoś daruje drugie życie :). Muszę je uprać, odświeżyć i mam już co do nich plany :). Jedna jest wyjątkowo piękna, taki "mój" wzór - piękne bukiety złóżone z dużych niebieskich kwiatów, liści i gałązek. Uszyję z nich poszewki na poduszki :).
Zrobiłam zdjęcie tylko tej. Może dla kogoś nic szczególnego w niej nie ma (tym bardziej, że nie jest uprasowana ;) ), ale dla mnie jest wyjątkowa - kojarzy mi się z dzieciństwem, polami z ciepłymi, piaskowymi ścieżkami, które tak kocham, a których już nie ma, wszystko zabrały bloki.
Słodka łąka z maków, chabrów i... stokrotek? :)
A że wiosna to i kwiecie i kolor, to jeszcze i tutaj wrzucę moje kolorowe zdobycze :)
Tkanina już była, ale jaskier nie ;). "Uratowałam" kilka w Biedronce, całkiem ładnie odżyły. Później w kwiaciarni zobaczyłam takie piękne i też wzięłam kilka sztuk :). Mam nadzieję, że uda mi się je przezimować i w przyszłym roku zakwitną.
Tą paterę kupiłam siostrze. Materiał to kolejna zdobycz :). Mam takich kilka - wiekowy, mięsisty, porządny drukowany polski len. Takich już się nie kupi. Cieszę się, że wróciła moda na vintage i rzeczom z duszą ktoś daruje drugie życie :). Muszę je uprać, odświeżyć i mam już co do nich plany :). Jedna jest wyjątkowo piękna, taki "mój" wzór - piękne bukiety złóżone z dużych niebieskich kwiatów, liści i gałązek. Uszyję z nich poszewki na poduszki :).
Zrobiłam zdjęcie tylko tej. Może dla kogoś nic szczególnego w niej nie ma (tym bardziej, że nie jest uprasowana ;) ), ale dla mnie jest wyjątkowa - kojarzy mi się z dzieciństwem, polami z ciepłymi, piaskowymi ścieżkami, które tak kocham, a których już nie ma, wszystko zabrały bloki.
Słodka łąka z maków, chabrów i... stokrotek? :)
Monday, 8 April 2013
Jestem :)
A cicho tak, jakby mnie nie było :). Na szczęście wszystko mogę zrzucić na przeprowadzkę. Kto miał przyjemność, ten wie :).
Już niedługo wyprowadzam się za południową granicę naszego kraju :). Wszystko trochę na wariackich papierach, moja hm... większa połowa (przecież nie napiszę brzydsza, bo mi się podoba ;)) ) tam, ja tutaj. Uzgodnienia wirtualne, na Święta auto stało wyładowane panelami po pachy, bo mieliśmy tylko jeden wieczór żeby je kupić.
Dzisiaj kupiłam komplet garnków emaliowanych :D.
Na szycie nie za bardzo mam czas, bo praca choć na pół etatu jednak jest, jest córuś no i to wykańczanie...
Ale całkiem tak bezczynnie nie siedzę :). W sobotę wieczorem uszyłam hurtem 5 poszewek na podszuki. Potem hurtem prułam :)) i w sumie skończone mam 3. Chciałam wszyć kryty zamek, ale się pomyliłam - wcale dobrze w szwie poduchy to nie wygląda (co innego z tyłu), więc poprułam i zdażyłam skończyć 3 zanim córcia się obudziła.
Poduchy pokażę jak tylko uda mi się coś ładnego zaaranżować, chyba wykorzystam dom siostry :). A żeby nie było tak zupełnie nic, to proszę, moje zakupy, które jeszcze nie zostały zapakowane w pudła :). Tkanina to przepiękna Amy Butler ze sklepu Ładne Tkaniny. Niestety zanim zorientowałam się, że pół metra to za mało już została wykupiona :). A na górze deseczka z drzewa oliwnego (oliwkowego? olive wood ;)) i zestaw miarek w mięcie :).
Gdyby ktoś do Was mówił: cup! cup! cup! - to nie kupiłybyście? ;)
Powiem Wam w tajemnicy, że po przeprowadzce będzie wesoło :). To jest tymczasowe (chyba/raczej) miejsce, bo jednak serce ciągnie do kraju, ale czeka na nas stadko kurek, kaczek biegusów, trzy króliki, świnka morska i wietnamska :)). Opróćz tego dużo DIYs, przeróbek, before&afters oraz uprawa własnego ogródka, z którym zaczęliśmy właściwie już w ubiegłym roku - nie muszę pisać, że nie mogę się doczekać? :).
Thursday, 4 April 2013
Ahoooj! Chcemy lato i wodę ;)
Zdjęcia takie sobie, bo w biegu :). Pojechałam po białą bawełnę - nie było. Wróciłam z grubą surówką, świetnym płótnem i lnem :). Już w autobusie wiedziałam co uszyję z pierwszych dwóch :).
Mega kosz na zabawki - ma ponad pół metra wysokości :). Kiedyś już robiłam takie, ale mniejsze, sówki chyba w dalszym ciągu są u nas :).
Wierzch to właściwie mały patchwork, kosz jest tak duży :). Pierwszy raz próbowałam pikowania, które można podpiąć troszkę pod free motion :) i jestem zakochana! Zachciało mi się nawet uszyć patchwork, wszystkie materiały mam, a nie mogę się zabrać :).
Mega kosz na zabawki - ma ponad pół metra wysokości :). Kiedyś już robiłam takie, ale mniejsze, sówki chyba w dalszym ciągu są u nas :).
Wierzch to właściwie mały patchwork, kosz jest tak duży :). Pierwszy raz próbowałam pikowania, które można podpiąć troszkę pod free motion :) i jestem zakochana! Zachciało mi się nawet uszyć patchwork, wszystkie materiały mam, a nie mogę się zabrać :).
Subscribe to:
Posts (Atom)








